25.11.2018

Ulotne chwile i przelotne momenty.
Czekałam na bliskiego człowieka przez pełne dwa tygodnie. Wydawało mi się, że czekam wieczność, że minęły już miliony lat. Marzyłam o tym spotkaniu, układałam scenariusze. Przyszedł moment właściwy: uścisk silnych ramion i już po wszystkim. Dwa długie dni: minęły jak szybkie mrugnięcie oka. Kilkadziesiąt godzin- zostało pochłoniętych przez czarną dziurę, zniknęło w przestworzach. 
Siedzę przytulona do ciepłego kaloryfera. W głowie słyszę dwa szepty: "witaj" i "żegnaj", które jakby specjalnie ktoś zapętlił, albo jakby zacięła się płyta i nie chciała przestać grać. "Witaj" i "żegnaj", czyli dźwięczne przypomnienie o ulotności chwil i przelotności momentów. Zwrócenie uwagi na to, że nie warto czekać bezczynnie, bo na koniec i tak zostaje tylko puste wspomnienie.  "Witaj" i "żegnaj"- ach, jak ten czas szybko płynie. 

8 komentarzy: